27 września 2016 Nastawiłam budzik na piątą z kawałkiem (czyli nie całe 2 godziny snu). Jak dzwonił to przestawiałam na później - myślałam, że mogę "pospać" tak do szóstej. Btw, średnio wygodnie się spało...Jestem dłuższa niż ta ławka. "Łóżeczko" było za krótkie i za wąskie (...i trochę twarde...). Ciężko to nazwać spaniem, ale jednak zdrzemnęłam się troszkę (takim półsnem...) - zawsze coś...Jak już stwierdziłam, że wstaję to usiadłam i pojawił się problem - jak wyjść z tego ciepłego śpiworka..? Było strasznie zimno (końcówka września, noc...) - zerkam na sakwy (...które wciąż były, tak jak rower - uff!) i one są mokre! Czyli temperatura naprawdę była niska...Po krótkiej walce z sobą wynurzyłam się ze śpiwora, żeby ruszyć dalej. Pościeliłam "łóżko", czyli zwinęłam śpiworek, odpięłam rower i jadę... I wanted to get up at about 5.30 am (it meant about two hours of sleeping). When the clock was ringing I changed the hour of wake up. I thought that I can...
I want to ride my bicycle...I want to ride my bike...BICYCLE RACE!